...Był dwudziesty grudnia. Wyglądając przez okno, Joe obserwował spieszących peronem pasażerów, obładowanych torbami. Mieli zmęczone twarze i zgarbione plecy, typowe dla ludzi, robiących świąteczne sprawunki. Wczoraj on wyglądał tak samo. Razem z tatą, Nicholasem Binksem, wracał do domu z supermarketu, taszcząc paszteciki i parówkami, orzeszki ziemne, krakersy i papier pakowy... - fragment książki.